Do końca nie wiadomo. Wiemy za to, że zapach nie był groźny dla zdrowia. Zaalarmowana przez mieszkańców straż pożarna, temat potraktowała poważnie. Na ulicy Czarnieckiego i na osiedlu Rycerskim pojawiły się jednostki chemiczne, które zbadały powietrze pod kątem obecności chloru, amoniaku i innych substancji trujących. Sprawdzano też poziom stężenia tlenu i tlenku węgla. Badania nie wykazały jakichkolwiek zanieczyszczeń powietrza.
Ale nieprzyjemny zapach wszyscy, także strażacy, czuli... Skąd? - Tego nie wiemy - mówił nam st. kpt Daniel Dryniak, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Przemyślu. - Wiele lat temu mieliśmy jednak podobne zdarzenie. Wtedy okazało się, że smrodek roznosił samochód, przewożący nawaniacz do gazu ziemnego. Z nieszczelnego zbiornika wydobywał się tetrahydrotiofen.
Tetrahydrotiofen to substancja nieszkodliwa, mająca jednak bardzo intensywny i nieprzyjemny zapach. Dodaje się ją do gazu po to, by alarmowała o zagrożeniach spowodowanych... nieszczelnymi instalacjami gazowymi.