Stal Mielec - Polonia Przemyśl 2:2 (1:1)
Bramki: 0:1 Telka 20' (głową), 1:1 Kamiński 31', 1:2 Kot 51', 2:2 Szymański 86`
Stal Mielec: Ćwiczak - Pydych, Czarny, Szajna (53' Getinger), Marszałek - Domański, Ryniewicz, Fryc (54' Skiba), Ziomek (35' Szymański) - Kamiński, Kędzior (67' Popielarz).
Polonia: Daniel - Rogowski (57' Quaye), Jabłoński, Zaloga, Strzałkowski - Mosevych, Delikat (46' Kot - 85' Szczygieł), Wojtowicz, Telka - Hajduk, Rybkiewicz.
Żółte kartki: Szajna, Skiba, Ziomek - Załoga.
Trenerzy obu drużyn (Włodzimierz Gąsior i Ryszard Federkiewicz) na pomeczowej konferencji prasowej zgodnie stwierdzili, że mecz mógł się podobać i stał na dobrym czwartoligowym poziomie. I rzeczywiście mimo trudnych warunków atmosferycznych i śliskiej murawy, zawodnicy obu drużyn grali szybko,pomysłowo, przeprowadzając składne akcje. Kibice nie mogli narzekać na brak emocji.
W pierwszejpołowie lepiej prezentowała się Polonia. Zawodnicy nasi w tym okresie gry stworzyli sobie pięć sytuacji bramkowych, z czego tylko jedną zamienili na gola. W 20 min meczu Marek Rybkiewicz zacentrował z głębi pola w pole karne, a Tomek Telka głową przerzucił piłkę nad wybiegającym z bramki Łukasza Ćwiczaka. Dobrych pozycji nie wykorzystali natomiast Marek Rybkiewicz (uderzając zbyt lekko z 8m po dobrym zagraniu Romana Mosevycha), Tomasz Telka w 9 min (jego strzał z woleja w świetnym stylu sparował na róg Ćwiczak) i ponownie Telka (26`), kiedy to jego bomba z ostrego kąta minimalnie przeszła nad poprzeczką. Doskonałej wręcz pozycji nie wykorzystał w 39 min ponownie Marek Rybkiewicz. Po minieciu obrońcy gospodarzy znalazł się na czystej pozycji ok. 14 m od bramki i zamiast strzelać odegrał piłkę do stojacego na pozycji spalonej Telki i szansa została zmarnowana. Gospodarze w pierwszej połowie mieli dwie dogodne sytuacje. Wykorzystali jedną. Najgroźniejszy w ich szeregach Piotr Kamiński przedarł się w pole karne i strzałem w długi róg pokonał Wojciecha Daniela. Drugą zaśpozycję ten sam Kamiński zmarnował strzelając nad poprzeczką z dość ostrego kąta.
Druga połowa zaczęła się pomyslnie dla polonistów. Rybkiewicz przeszedł lewa stroną boiska, zagrał do tyłuw pole karne. Na 18 m przejął piłkę Andrzej Kot, zwodem minął obrońcę i uderzył nie do obrony. Piłka w drodze do bramki odbiła się jeszcze od dolnej części słupka. Po tym golu gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Uzyskali przewagę w polu, nie stwarzali jednak żadnych groźnych sytuacji bramkowych. Dopiero w 73 min Kamiński wszedł w pole karne, ale Mirosław Jabłoński wślizgiem w ostatniej chwili wybił mu piłkę na rzut rożny. Kiedy wydawało się, że Polonia dowiezie zwycięstwo do końca meczu, ostatnia akcja gospodarzy przyniosła im wyrównanie. Dość przypadkowe dośrodkowanie z narożnika pola karnego ładnym uderzeniem głową na gola zamienił Michał Szymański. Wojciech Daniel był bez szans.
(Eli)
www.mkspolonia.pl