Przemyśl - nasze miasto całą dobę

MOSiR wypunktował Przemyskie Niedźwiadki

data dodania: 2008-01-21
aktualizacja: 2008-01-21 10:59:27
Krośnieński kandydat do awansu nie przykładał się zbytnio do obrony, ale osłabiona kadrowo Polonia nie miała w derbach szans, aby postraszyć rywala.


Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno – Polonia POSiR REM II Przemyśl 103:65 (21:9, 27:16, 27:20, 28:20)

MOSiR: Oczkowicz 20 (1x3), Doliński 7, Pluta 23 (5x3), Kalinowski 16 (2x3), Puścizna 0 oraz Adamczyk 5 (1x3), Sołtysiak 11, Peciak 17 (1x3), Such 2,  Surowaniec 2.

Polonia:
J. Musijowski 7, Bal 9 (1x3), M. Musijowski 7 (1x3), Puchalski 21, Turczyński 9 oraz Sówka 9, Kołodziej 3 (1x3), Banaś 0, M. Kindlik 0.

 

Trudno było się spodziewać wyrównanych derbów. Polonii brakło w składzie Piotra Kindlika (pauza za 3. techniczny faul), Michała Rabki (artroskopia kolana), do tego Robert Sówka był porządnie przeziębiony. Kiedy po kilku minutach przemyślanie przegrywali 0:11, zanosiło się na rekordowe zwycięstwo krośnian. Jednak goście z czasem pozbyli się tremy i też zaczęli trafiać do kosza. – Przegrać dwie kwarty z takim rywalem siedmioma i ośmioma punktami to nie wstyd – mówił Mariusz Zamirski, coach Polonii. Przewaga miejscowychrosła, a mimo to trener Ryszard Żmuda kręcił nosem, bo jego zespół pod własną tablicą pozwalał „Niedźwiadkom” na zbyt wiele. Jednak poważniejszych zmartwień krośnianie nie mieli i w 30. minucie prowadzili już 30 punktami (73:43). W IV kwarcie gości trójkami dobijał Piotr Pluta. Mimo to trener Żmuda ciągle zmuszał podopiecznych do koncentracji. Jeszcze 14 sekund przed ostatnią syreną wziął czas i rozpisywał konkretną akcję.

 

W derbach zadebiutował Jakub Banaś, syn Wojciecha Banasia, na przełomie 80. i 90. lat jednego z najlepszych koszykarzy Polonii.


Zdaniem trenerów:
Mariusz Zamirski (Polonia): Nie musieliśmy tak źle zacząć. Chłopcy byli chyba zdeprymowani. Później nie najgorzej wyglądał nasz atak. W defensywie szło gorzej, ale potencjał ofensywny MOSiR-u jest ogromny. Rywal na każdej pozycji ma dwóch graczy do wyboru, często silniejszych fizycznie.

Ryszard Żmuda (MOSiR): Ogólnie jestem zadowolony z gry w ataku, z wyniku, ale w obronie moizawodnicy nie zawsze robili to, czego wymagałem. Wszyscy chcieli trafiać do kosza, ale pod swoją deską robili za dużo błędów.


tor
Tekst pochodzi z Gazety Codziennej Nowiny