Korona Rzeszów - Załęże - Polonia 2 : 0 (1:0)
Bramki: 1:0 Solarz 43', 2:0 Wiącek 64'.
Korona: Koryl (46' Kidacki) - A. Wojtowicz(ż), Telesz, Dynia, Żyła - ż (77' Kawa), Cach, Brudek, Nycz, Szałankiewicz - ż (84' Szyburzewski), Solarz, Chwasta ( 12' Wiącek).
Polonia: Szramowiat (38' cz) - Czuryk (ż), Strzałkowski, Rogowski, Delikat - Szczygieł (z), Kot (ż), Stępień - Kubas (73' Poszpur), Hajduk (23' M. Wojtowicz - 38' Cisek), Chlastawa.
Polonia do dzisiejszego meczu w Załężu przystępowała w znacznym osłabieniu. Z różnych względów nie mogli zagrać: Marek Gwóźdź (kartki), Paweł Załoga (choroba), Mirosław Jabłoński (kontuzja). Brak trzech podstawowych graczy zmusił trenera Pawła Strzeleckiego do roszad w składzie, a w szczególności w linii obrony, i tak nominalny lewy obrońca Artur Strzałkowski ( bardzo dobry występ) zagrał z konieczności jako ostatni obrońca, zaś jego miejsce polewej stronie zajął absolutny debiutant na tej pozycji Paweł Delikat.
Jak gdyby nieszczęść było mało w 23 min groźnie wyglądającej kontuzji (rozcięcie skóry na głowie) w starciu z przeciwnikiem w walce o górną piłkę doznał nasz kapitan Grzegorz Hajduk. Jednak to jeszcze nie koniec złych zdarzeń dla polonistów. W 38 min miała miejsce sytuacja, która jak się później okazało, zdecydowała o losach meczu. Do wysokiej centry w nasze pole karne wychodzi Maciek Szramowiat i pewnie chwyta piłkę. W tym momencie, będąc w powietrzu jest bezpardonowo zaatakowany przez zawodnika gospodarzy. Nasz bramkarz nie wytrzymuje nerwowo i odpycha faulującego go gracza. Sędzia tę sytuację kwalifikuje jako samodzielne wymierzenie sprawiedliwości i pokazuje Szramowiatowi czerwona kartkę, natomiast zawodnik gospodarzy zobaczył kartkę żółtą. Decyzja sędziego o relegowaniu naszego bramkarza z boiska była mocno kontrowersyjna. Zresztą, w niektórych sytuacjach można było odnieść wrażenie, że wyraźnie sprzyja on gospodarzom. Do bramki wchodzi nie do końcarozgrzany Piotr Cisek i pierwszy strzał gospodarzy w światło naszej bramki kończy się golem. Trzeba też przyznać, że uderzenie Witka Solarza było przedniej marki.
Do momentu zejścia z boiska Maćka Szramowiata, Polonia była zespołem lepszym. Miała inicjatywę, dwie dobre sytuacje do strzelenia gola i nic nie wskazywało, żeby sytuacja na boisku się mogła się zmienić. W 15 min Artur Strzałkowski piekielnie mocno uderzył z ok 35m. Piłka odbiła sie od słupka, następnie bramkarza gospodarzy i wyszła na rzut rożny. Przy tej interwencji Koryl zderzył się ze słupkiem i potrzebna była interwencja lekarza. Dobrego podania nie wykorzystał też Paweł Chlastawa (29'), który zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału ( gdyby tak strzelił z pierwszej piłki). Gospodarze, naszej drużynie przeciwstawili ogromną waleczność, ambicję i bardzo twardą, momentami ostrą grę.
Druga polowa byla mniej ciekawa. Korona zadowolona z prowadzenia pilnowała wyniku, natomiast poloniści grając w osłabieniu nie mają zbyt wielkiej siły rażenia na przełamanie gospodarzy. Doprowadzić do remisupróbujemy strzałami z rzutów wolnych - Grzegorz Kubas (55'), Artur Strzałkowski (62') i Andrzej Kot (88'). O ile przy strzałach dwóch pierwszych kunsztem bramkarskim popisał się Kidacki o tyle strzał Kota poszybował wysoko nad bramka. Drugi gol dla gospodarzy padł w momencie po błędzie naszych środkowych obrońców. Wiącek znalazł się oko w oko z Piotrem Ciskiem i nie zmarnował tej pozycji.
Przegrana na pewno smuci, ale w sobotę przyjdzie czas na rewanż. O godz 14 gramy w Przemyślu z Lechią Sędziszów.
(Eli)
www.mkspolonia.pl