Przemyśl - nasze miasto całą dobę

Przegrana w Tarnobrzegu

data dodania: 2008-05-21
aktualizacja: 2008-05-22 11:34:43
W XXXI kolejce passa meczów bez porażki Polonii pod wodzą Ryszarda Federkiewicza została przerwana. Przemyślanie ulegli w Tarnobrzegu Siarce 0:1.


Siarka Tarnobrzeg - Polonia Przemyśl - 1:0 (1:0)

Bramka:
Stąporski 21'

Siarka:
Maj - Guściora, Kozłowski, Stępień, Pietrucha - Łuczakowski, Gielarek, Hynowski, Kabata - Szymański, Stąporski.

Polonia: Szramowiat - Rogowski, Strzałkowski, Jabłoński, Hajduk, Marszałek, Gwóźdź, Kazek, Wanat, Chlastawa, Czuryk.

Żółte kartki: Stąporski - Gwóźdź.

 

Spotkanie w Tarnobrzegu dla obu drużyn miało duże znaczenie. Siarkowcy z sześciu rozegranych meczy na własnym boisku przegrali dotychczas pięć i chcieli się koniecznie zrehabilitować. Ponadto walczą uparcie o trzecioligowy awans, gdyż ich sytuacja po ostatnich porażkach mocno się skomplikowała. Poloniści zaś chcieli podtrzymać dobrą passę ( 8 meczy bez porażki) i nie przegrać dziewiątego. Walczą też o ósme miejsce, bo przecież tak do końca nie wiadomo co przyniesie nam reorganizacja.

Do środowego spotkania z Siarką zespół nasz przystąpił wmocno eksperymentalnym składzie. Trener Ryszard Federkiewicz do pierwszej jedenastki desygnował dwóch juniorów Krystiana Kazka oraz Mateusza Wanata, a także Piotra Marszałka i Roberta Czuryka, którzy dotychczas nie grali zbyt wiele, zazwyczaj będąc rezerwowymi. Na ławce usiedli dotychczas podstawowi gracze: Lee Quaye, Andrzej Kot, Grzegorz Kubas. Nie zagrał też Paweł Załoga (choroba). Trzeba od razu zaznaczyć, że obaj jeszcze 17-letni juniorzy jak i Marszałek i Czuryk zaprezentowali się korzystnie tarnobrzeskiej publiczności.

Od pierwszego gwizdka sędziego z Krosna Polonia przejęła inicjatywę na boisku. W 4 min Krystian Kazek z trudnej pozycji przymierzył w okienko i gdyby w bramce tarnobrzeskiej ekipy stał inny bramkarz a nie Mirosław Maj, zapewne byłoby 0:1. Zresztą bramkarz miejscowych jeszcze nie raz zademonstruje swoje duże umiejętności w tym meczu. Okazję do ich wykazania miał już cztery minuty później. Szybką akcję zapoczątkował Paweł Chlastawa, zagrał Mateusza Wanata, ten z kolei po profesorsku uruchomił Grzegorza Hajduka. Desperacki wybiegMaja uratował gospodarzy przed stratą gola i skończyło sie na rzucie rożnym. Na bramkę Siarki w tym okresie gry sunął atak za atakiem. Dogodne sytuacje mieli jeszcze Grzegorz Hajduk, strzelając obok słupka, po idealnym podaniu od Mateusza Wanata oraz Paweł Chlastawa (20') który uderzył zbyt lekko i Maj pewnie chwycił piłkę. Pod bramką Siarki zakotłowało się również w 19 min, ale skończyło się na dwóch rogach. Najlepszej okazji nie wykorzystał jednak Paweł Chlastawa. Po wrzutce Marka Gwoździa znalazł się na czystej pozycji i z pięciu metrów trafił w słupek. Jak to zwykle w futbolu bywa nie wykorzystane sytuacje bramkowe lubią się zemścić. Tak też się stało. Gospodarze pierwszy celny strzał na naszą bramkę oddali w 17 min, z którym bez trudu poradził sobie Maciej Szramowiat. W 22 min był już jednak bezradny po uderzeniu Przemysława Stąporskiego (bezsprzecznie najlepszy obok Maja zawodnik Siarki w tym meczu). Po jego strzale z ok. 14m piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Po golu nasi zawodnicy interweniowali u sędziego z Krosna, gdyżwedług nich napastnik gospodarzy był na spalonym. Sędzia po konsultacji z bocznym wskazał na środek i na tablicy wyników pojawił się wynik 1:0 dla Siarki. Po tym golu Polonia nieco spuściła z tonu i mecz się wyrównał. Gospodarze w tym czasie dwukrotnie zagrozili bramce Szramowiata. W 34 min Łukasz Szymański strzelił z narożnika pola karnego, a Szramowiat przeniósł piłę nad poprzeczką i w 43 min, kiedy to nasz bramkarz w kapitalny sposób obronił uderzenie głową Kabaty. Pierwsza połowę zakończył strzał Artura Strzałkowskiego z rzutu wolnego nad bramką (45'). Za grę w pierwszej połowie, znający się na piłce, kibice z Tarnobrzega nagrodzili schodzących do szatni zawodników obu drużyn gromkimi brawami.

Druga połowa tak naprawdę zaczęła się w 55 min. Wtedy to trener polonistów na plac gry desygnował trzech nowych graczy. Z minuty na minutę rosła przewaga Polonii. Krótkie krycie, ruchliwość i determinacja naszych piłkarzy powodowały, że gospodarze nie byli w stanie w tym czasie wymienić między sobą kilku podań. Ograniczali się tylkodo wybijania piłki byle gdzie i gdzie popadło. Tak grającej Siarki już dawno nie widzieliśmy, to najkrótszy komentarz widzów do wydarzeń na boisku w tym okresie gry. Przewaga naszej drużyny rosła i w samej końcówce to istne oblężenie bramki miejscowych. Maciej Szramowiat grał na połowie boiska. Był także pod bramką miejscowych przy kornerach. Pomimo wielu prób nie udało się strzelić gospodarzom wyrównującego gola. Po ostatnim gwizdku sędziego miejscowi piłkarze i kibice byli bardzo uradowani z wyniku, mniej natomiast zadowoleni byli z gry.... bo z taką grą będzie im bardzo ciężko w kolejnych meczach. Polonii należą się brawa za determinację, ambicję i walkę do końca. Szkoda przegranej, na którą na pewno nasi piłkarze nie zasłużyli.

Już w najbliższą sobotę na Sanocką przyjeżdża Stal Sanok. Mecz rozpocznie się o godz. 17.


(Eli)
www.mkspolonia.pl